|
|
Tak to już jest z wielkimi miastami: wszyscy chcą w nich zarabiać, ale wielu — tuż po ostatnim łyku popołudniowej kawy — czym prędzej wsiada do samochodu i staje w rządku do opuszczenia szerokich alei. Wybierają wąskie, nierzadko dziurawe, ale bardziej przyjazne uliczki na przedmieściach.
|
|
|